Ten wpis bardzo długo czekał na publikację. Nareszcie jednak jest! Po obszernej relacji z nowojorskiego Manhattanu, przyszedł czas na BROOKLYN. Jest to najliczniejszy okręg Nowego Jorku. Co warto tam zobaczyć? Co mnie urzekło? Czym różni się od Manhattanu? Oto lista kilku atrakcji:
1. Williamsburg, czyli dzielnica hipsterska. Główna ulica- Bedford Avenue, to świetne miejsce do wypicia dobrej kawy, zjedzenia pysznego lunchu, a także odwiedzenia kilku barów. To także miejscówka dla ciekawych sklepów z używaną odzieżą. Co do klimatycznych miejscówek, osobiście polecam "Surf Bar" (139 N 6th Street). W środku wystrój iście plażowy (z piaskiem na podłodze!). To także dobre jedzenie (po raz pierwszy w życiu jadłam tam YUCCA FRIES, czyli frytki z rośliny Yucca- PYCHA!). Williamsburg, na bank spodoba się wszystkim miłośnikom alternatywnych, vintegowych miejsc.
2. Brooklyn Bridgeoraz Dumbo. Ojej. To chyba jedna z moich ulubionych atrakcji NYC- przejście z Manhattanu na Brooklyn, właśnie przez Most Brookliński. Jest to bardzo satysfakcjonujące przeżycie. Widok wieżowców w oddali, Statua Wolności w tle, przejeżdżające pod spodem samochody i brązowe, ceglane budynki dookoła. Co do Dumbo (Down Under the Manhattan Bridge). Może kojarzycie takie zdjęcia, na tle mostu, otoczonego dwoma budynkami? To jest właśnie DUMBO. Bardzo nowoczesne miejsce z galeriami, butikami i "fancy" restauracjami. Poza tym, dobra miejscówka dla fotografów.
3. Coney Island, czyli karuzele, budki z jedzeniem, cukierkowy klimat i...plaża. Położenie tego miejsca jest specyficzne, bo jest to półwysep, częściowo połączony ze stałym lądem. Oprócz wszystkich cyrkowych atrakcji, możecie przejść się po piaszczystej plaży i promenadzie Riegelmann Boardwalk. Jeżeli chcecie spędzić miły, kiczowaty dzień wypełniony huśtawkami, clownami i popcornem (pop, pop, pop), Coney Island to coś dla Was!
4. Division Avenue i Dzielnica Żydowska. To miejsce to jak powrót do lat 40., ubiegłego wieku. Miejsce zamieszkane przez Chasydów, którzy pielęgnują swoją tradycję, ubierając się w typowe dla tej kultury stroje,a także posiadając długie brody (mężczyźni). W miejscu tym są synagogi, szkoły, sklepy z koszernym jedzeniem.
5. Prospect Park, to taki odpowiednik manhattańskiego Central Parku. Drugi, jeżeli chodzi o wielkość. Jeżeli lubisz naturę, to kolejny must-visit na mapie NYC.
6. Bushwick Collective, czyli street art w postaci niesamowitych murali i dzieł graffiti. Trójwymiarowe, normalne, kolorowe i czarno-białe. Dobra miejscówka na Instagramowe fotki :).
7. Ostatnim, ale nie mniej ważnym miejscem na mapie Brooklinu jest Greenpoint. Chyba najbardziej nam znany z dzielnicy polskiej (Little Poland). Rzeczywiście, pierwszym językiem, który usłyszałam po wejściu na dzielnię, był...polski! Na Greenpoincie odwiedziłam też dobry lumpeks (tanie szmatki od znanych projektantów).
Brooklyn ma tyle atrakcji, że spokojnie może konkurować z Manhattanem. Nie jest może tak nowoczesny, ale wciąż zaskakujący, pełen atrakcji. Pamiętam, że kiedyś słuchałam piosenki Bruno Marsa "Somewhere in Brooklyn" i zastanawiałam się kiedy uda mi się powiedzieć "Next stop Brooklyn". Na szczęście, udało się!
Dzisiejszy wpis, to początek cyklu postów o nowojorskich dzielnicach. Pomyślałam, że taki mały przewodnik (choć w internetach ich pełno), może się przydać komuś, kto w przyszłości planuje podróż do NYC, albo komuś, kto lubi poczytać od czasu do czasu o różnych zakątkach świata (w przypadku mojego bloga- zazwyczaj o krajach angielskojęzycznych).
Pierwszy wpis dedykuję obszarowi, który znają chyba wszyscy. Jest to Manhattan. Może czasem nie zdajemy sobie sprawy, ale ten najmniejszy, a zarazem najbardziej zaludniony okręg Nowego Jorku widzimy w klipach, filmach, teledyskach. Wszystkie najlepsze (turystyczne!) atrakcje, znajdują się właśnie tam. Obszar ten dzielimy na Dolny Manhattan (Lower Manhattan/Downtown), środkowy (Midtown) oraz górny (Upper Manhattan/Uptown).
Nie skupię się naturalnie na wszystkim, ale wyróżnię to, co według mnie jest najważniejsze.
1. Lower Manhattan
Dolny Manhattan, to przede wszystkim dzielnica biznesowa (z ulicą Wall Street na czele). Zobaczycie tam New York Stock Exchange, czyli największą na świecie giełdę papierów wartościowych. Możecie też odwiedzić brązowy posąg byka (Charging Bull). Jeżeli dotkniecie jego genitaliów, już na zawsze czeka Was sukces finansowy. Kuszące, prawda? Do Lower Manhattanu zaliczyć możemy też miejsce, gdzie znajdowały się wieże World Trade Center. Ten niezwykle ważny teren zajmuje teraz One World Trade Center Obserwatory and Memorial. W miejscu, gdzie stały drapacze chmur, wybudowane zostały fontanny. Jeżeli chodzi o mniejsze "sąsiedztwa", to wyróżnić powinniśmy Soho. Bardzo modny i popularny wśród młodych ludzi teren, gdzie możecie zrobić zakupy w najlepszych butikach, a także wypić dobrą kawę w różnych "fancy" kawiarenkach. Czujecie tam typowy, nowojorski vibe. Warte odwiedzenia są także Little Italy, czyli dzielnica włoska, a także Chinatown- dzielnica chińska. Jeżeli chodzi o Downtown, warto także wspomnieć o Union Square, jednym z ulubionych miejsc do spędzania wolnego czasu. Możecie tam obserwować różnego rodzaju uliczne występy lub po prostu zrelaksować się przez chwilę.
2. Midtown
Midtown Manhattan, to chyba skupisko wszystkiego, co najbardziej kojarzy nam się z Nowym Jorkiem. Są to oczywiście najwyższe wieżowce, w skład których wchodzą: Empire State Building, Chrysler Building czy MetLife Building. Kolejną atrakcją jest oczywiście Times Square. Miejsce, gdzie odbywa się zawsze najlepszy sylwester na świecie, a także plac wokół którego skupiają się niezliczone ilości sklepów, a nad nimi świecące bilbordy. W środkowej części Manhattanu należy przejść się słynną 5th Avenue, czyli główną ulicą handlową. Znajdują się tam wszystkie najlepsze i najdroższe marki świata: Prada, Gucci czy Versace. Kolejną ważną ulicą jest Broadway. Tak, tak- ten Broadway, z licznymi teatrami, w jej środkowej części. Midtown to także Grand Central Terminal, dworzec ikona, z przepięknym sufitem i największą liczbą peronów na świecie (aż 44!). 3. Uptown
Uptown niestety nie jest już tak naszpikowane atrakcjami, jak Midtown czy Lower Manhattan, ale każdy znajdzie coś dla siebie. Punktem głównym jest Central Park. Olbrzymi obszar zieleni, w samym sercu miasta. Miejsce do biegania, wypoczywania, słuchania koncertów, a także obcowania ze sztuką. To tam znajdziecie: Muzeum Żydowskie, Muzeum Historii Naturalnej, czy też Miejskie Muzeum Sztuki (The Metropolitan Museum of Art). Uptown, to także Muzeum Guggenheima. Futurystyczny, biały,
spiralny budynek przyciąga wzrok, nie tylko miłośników sztuki i
architektury. Jeden z obowiązkowych punktów na mapie miasta. Uptown, to także dzielnica Harlem, czyli miejsce kultowe dla fanów hip-hopu, który tam powstawał.
Jak widzicie, Manhattan to obszar pełny niespodzianek, atrakcji i kultowych miejsc. Ten wpis to bardzo oszczędna wersja tego, co możecie tam zobaczyć. To miejsce społecznych, kulturowych i etnicznych sąsiedztw, które nachodząc na siebie, tworzą jedną z najbardziej oryginalnych mieszanek na świecie.
- "Do you remember?" Ile razy w swoim życiu słyszeliście to pytanie? Pewnie milion. Czy rzeczywiście pamiętaliście? Imiona, nazwy miejscowości, To jakoś przejdzie. Gorzej ze słówkami i wyrazami, gdy uczycie się języka obcego. Wpadłam na pomysł, żeby napisać Wam o moich sztuczkach i trikach, które stosuję, żeby zapamiętać nowe słownictwo. Nie są to może jakieś odkrywcze metody, ale takie, które mi się podobają i względnie działają. Możecie z nich skorzystać, ale wiadomo, sami powinniście dopasować sobie to, co dla Was najlepsze. Bez zbędnego paplania, zaczynamy:
1. CZYTANKA
Jeszcze będąc w liceum, gdy przygotowywałam się do matury z języka angielskiego, często korzystałam z metody "na czytanie". Co to oznaczało? Brałam tekst ze słówkami, które musiałam się nauczyć, a następnie czytałam go kilka razy w kółko. Nic nie wypisywałam, tylko czytałam. Może się to wydawać śmieszne, ale naprawdę działa! Teraz często też tak się uczę, a słówka same magicznie wpadają do głowy. Poza tym, uczycie się wyrazów w kontekście, a to bardzo ważne! 2.ODSŁUCH
Niektórzy z nas mają pamięć słuchową. A więc, zapamiętują to, co wpadnie im do ucha. Jeżeli jesteście słuchowcami, ta metoda jest właśnie dla Was. Wchodzicie w pierwszy lepszy słownik internetowy i odtwarzacie wyraz, który czytany jest przez lektora. Oczywiście, powtarzacie to kilka razy. Uczycie się wymowy i jednocześnie zapamiętujecie. Duet idealny.
3. REPETA
Kolejnym sposobem na zapamiętywanie wyrazów, jest powtarzanie ich na głos. Bez wspomagaczy, typu lektor ze słownika internetowego. Bardziej chodzi tu o mamrotanie pod nosem tego, co macie wypisane na kartce. Załóżmy: uczycie się wyrazu "gifted", czyli utalentowany, więc automatycznie powtarzacie na głos "gifted" po kilka razy. GIFTED, GIFTED, GIFTED, GIFTED. I tak do 10 razy. Przechodzicie potem do kolejnego słówka, ale do "gifted" za chwilę znowu wracacie. Ważne, żeby dobrze i wyraźnie wymawiać to, czego chcemy się nauczyć. 4. FISZKI
Nie będę Kolumbem i niczego nowego nie odkryję, jeżeli powiem, że "fiszkowanie" to jedna z lepszych metod nauki nowego słownictwa. Możecie zabrać je ze sobą wszędzie: do autobusu, do pracy, na uczelnię, na spacer, a nawet do toalety (zamiast telefonu). Poświęcacie trochę czasu, żeby je zrobić, ale it PAYS OFF, co oznacza, że przynosi to ogromne korzyści. Warto zrobić sobie kategorie tematyczne, czyli: słownictwo medyczne, słownictwo turystyczne, słownictwo gastronomiczne i każdego dnia zajmować się innym. Codziennie będziecie mieć do czynienia z różnymi wyrazami, które same będą Wam się przypominać, gdy wrócicie do nich po kilku dniach. 5. WKUWANIE
Jestem takim trochę oldschoolowym typem, jeżeli chodzi o naukę języków i często preferuję tradycyjne metody, zamiast tych nowoczesnych i multimedialnych. Nie ukrywam, że ucząc się innych języków obcych, wypisuję sobie po prostu listę słówek i wkuwam je na pamięć. Lubię wracać do tego "triku". Nie męczy mnie, ani nie nudzi. Ba, mam wrażenie, że wszystko szybko się przyswaja, a potem powtóreczka to tylko formalność.
6. CZYTANIE KSIĄŻEK
Najlepszym treningiem pamięci jest czytanie książek. Po prostu. Nie muszą to być nawet pozycje w języku obcym, chodzi o to żeby czytać w ogóle. Bo to trening pamięci. Nie mówię tu o śledzeniu artykułów w internecie czy nadrabianie postów znajomych na Facebooku. Chodzi o czytanie prawdziwych, papierowych książek. Jeżeli robicie to teraz bardzo rzadko, albo w ogóle, spróbujcie zrobić sobie wyzwanie "2 ksiązki do końca roku". Wybierzcie interesujące dla Was pozycje i zrealizujcie swój cel. Uwierzcie mi, będzie Wam o wiele łatwiej zapamiętywać nowe słówka, przestaniecie mieć problemy z koncentracją, będziecie mogli skupić się na tym, czego chcecie się nauczyć.
Nie ma jednej skutecznej metody na naukę słownictwa. Nie można się też zamknąć na jeden sposób, bo bardzo szybko się znudzimy i zniechęcimy. Nauka języka, to słuchanie, pisanie, czytanie, mówienie i gramatyka. Tak samo jest z zapamiętywaniem słówek. Powinniśmy trochę je wypisywać, trochę czytać, trochę mamrotać, a co najważniejsze utrzymywać pamięć w dobrej kondycji, żeby służyła nam jak najdłużej.
Powodzenia w dalszej nauce!
W końcu udało mi się wyskrobać dla Was post o różnicach pomiędzy amerykańskimi i brytyjskimi słowami. Chciałam to zrobić w sposób inny niż zawsze, więc przedstawię Wam dwie fikcyjne osoby. John mieszka w Londynie, natomiast Kate w Nowym Jorku. Opiszę Wam ich standardowy dzień. Let's go!
6:00 rano. Pobudka. John z Londynu zakłada na siebie jumper, a Kate z NYC sweater (sweterek). Jest jeszcze w miarę ciepło, jak na październik, więc wystarczy, że na nogi założą, kolejno Kate sneakers, a John trainers (tenisówki). W brzuchu burczy, bo kolacji nie było, więc Kate zabiera się za jedzenie french fries, a John chips (frytki). Ktoś pomyśli, na śniadanie takie fast-foody? No nie było nic innego w lodówce, więc nie ma wyjścia. Oboje stwierdzili też, że nic się nie stanie, jeśli fryteczki zagryzą ciasteczkami. Kate ugryzła cookie, a John biscuit. Czas wyjść do pracy. Oboje jeżdżą metrem. Kate jeździ subway, a John underground. Każde z nich chciałoby mieć już wakacje. Kate marzy o vacation, a John o holidays. To jeszcze nie ten czas, bo za oknem jesień. W Nowym Jorku fall, a w Wielkiej Brytanii autumn. Po drodze, każdy z nich spotkał panów, dostarczających listy. Kate spotkała ciężarówkę truck, która przywiozła mail. John minął się z panami, którzy przyjechali lorry, a dostarczali post. Oboje pracują w wielkim wieżowcu. Każdy z nich musi dojechać do swojego biura na 8 piętro. John pojedzie lift, a Kate elevator. W międzyczasie, każdemu z nich zachce się do toalety. Kate uda się do restroom, a John do loo. Tysiąc razy użyją telefonu komórkowego. Kate będzie odbierała cell phone, a John mobile phone. O godzinie 14:00, każde z nich zamówi jedzenie na wynos. Dla Johna będzie to takeaway food, a dla Kate takeout food. W końcu, po 8 godzinach pracy, zakończą swój ciężki dzień i powoli udadzą się w kierunku swoich domków. Po drodze, muszą jeszcze kupić leki, bo czują, że coś ich rozkłada. Kate wejdzie do drugstore, a John do chemist's. Jeszcze tylko stanie w kolejce po świeże warzywa na kolację. John będzie nudził się w queue, a Kate w line. John, jak i Kate spóźnili się na swoje metro, więc muszą sprawdzić o której jest kolejny środek transportu.Johnspojrzy na timetable, a Kate na schedule. John, tak jak i Kate mieszkają w dużych blokach. Kate w apartment building, a John w block of flats. Każde z nich uda się do swojego flat (John) lub apartment (Kate). Właściwie dzień powoli dobiega już końca. Można usiąść przed telewizorem. John spocznie na kanapie przed telly, a Kate przed tv. Jeszcze tylko wyrzucić śmieci, żeby nie zalęgły się robaki. Kate wyrzuci trash, a John rubbish.
Oczywiście, to nie wszystkie różnice. Przedstawiłam Wam te główne, prawdopodobnie najbardziej potrzebne. Jest też wiele słówek, które mają inną pisownię, ale wymowa jest taka sama. Chociażby:
Czy słyszeliście kiedyś o deserku ETON MESS? To tradycyjny, angielski przysmak, który składa się z pokruszonej bezy (broken meringue), truskawek (strawberries) oraz śmietany kremówki (double cream).
Skąd wzięła się nazwa ETON MESS?
Zacznijmy od tego, że Eton to mała miejscowość w Anglii, gdzie znajduje się Eton College, czyli jedna z najstarszych szkół męskich z internatem. Uczyło się tam wielu znamienitych person, a jedną z nich jest chociażby były premier Wielkiej Brytanii- David Cameron.
Deser po raz pierwszy został "zaserwowany" podczas dorocznych rozgrywek krykieta pomiędzy szkołami Eton i Harrow w 1930 roku. Nieprawdopodobna historia brzmi tak, iż podczas podawania deserku, nagle przysmak spadł na ziemię, a cała beza pokruszyła się. Zamiast wyrzucić wszystko do śmieci, podano go takim pokruszonym, jaki został. Stąd też określenie MESS, czyli bałagan.
1. Ubij śmietanę kremówkę z cukrem pudrem (whip the double cream with caster sugar).
2. Połam bezę i zmieszaj ją z kremówką (Break the meringue and then stir into the cream).
3. Zmieszaj truskawki ze śmietanką i bezą (Mix the strawberries into the cream and meringue).
To taki najprostszy przepis, chociaż na internecie znajdziecie wiele opcji (również z bananami i innymi egzotycznymi owockami). Spróbujcie najpierw klasyka, a potem kombinujcie.
Bright light city gonna set my soul Gonna set my soul on fire Got a whole lot of money that's ready to burn, So get those stakes up higher There's a thousand pretty women waitin' out there And they're all livin' devil may care And I'm just the devil with love to spare Viva Las Vegas, viva Las Vegas!
Tak śpiewał Elvis Presley o mieście świateł i imprez, czyli...Las Vegas. Kto był tam chociaż raz, będzie chciał wrócić znowu!
Stolica hazardu- to chyba najtrafniejsze określenie miasta Las Vegas. Przyjeżdża się tam głównie po to, żeby zagrać, pobawić się, spędzić wieczór panieński/kawalerski...lub zobaczyć jak te wcześniej wymienione czynności wyglądają naprawdę.
Główną atrakcją tego miasta jest Las Vegas Strip, czyli ulica ciągnąca się przez około 6 kilometrów. Wzdłuż niej ulokowane są wszystkie najlepsze hotele, które do złudzenia przypominają najlepsze atrakcje z całego świata. I tak: możecie wejść do piramidy egipskiej, zaraz obok zwiedzić Nowy Jork. Kilkanaście minut dalej widzimy świecącą wieżę Eiffla i "cały Paryż", a nieopodal hotel Flamingo z różowymi, żywymi zwierzętami. Po drugiej stronie ukazuje nam się hotel Bellagio z imponującymi fontannami i ich pokazem oraz Cesar, gdzie kręcony był film "Kac Vegas". Żeby tego było mało, możecie popłynąć gondolą w "małej Wenecji" lub zobaczyć olbrzymi cyrk w "The Circus". Wszystkie budynki są imponujące, piękne i najlepiej oglądać je nocą, bo każdy z nich świeci milionami światełek i neonami. Oprócz Las Vegas Strip, wartą uwagi jest Fremont Street. Znajdziecie tam kasyna i sklepy, a także możecie obejrzeć ciekawe koncerty i występy. Dodatkowo, stoi tam wielka postać gadającego kowboja, która jest wizytówką Vegas.
Las Vegas, to przede wszystkim kasyna. Od samego rana szturmują je żądni zabawy i pieniędzy goście. Żeby zagrać, należy mieć ukończone 21 lat. Za każdym razem sprawdzą Wam dowód osobisty (nawet jeśli wyglądacie na trochę starszych- podobno aż do 45 roku życia!). Drinki podczas gry są za darmo (pieniądze i tak się zwrócą!). Jeżeli nie wiecie, jak grać w pokera, ruletkę itd., nie traćcie szmalu. Obejrzyjcie to wszystko z daleka, zróbcie rundkę dookoła kasyna i...wyjdźcie bawić się, na przykład na koncercie znanej gwiazdy!
W LV prawie codziennie występują jakieś osobistości: Jennifer Lopez, Britney Spears, Calvin Harris, Stevie Wonder, a nawet...Backstreet Boys. Przy odrobinie szczęścia, załapać się możecie na koncert Waszego ulubionego artysty. Bilety wcale nie są drogie!
Jeżeli zagraliście, pobawiliście się na koncertach i show oraz zrobiliście zdjęcia przy każdym hotelu- udajcie się na dobre jedzenie. W Las Vegas nie brakuje restauracji z całego świata (jest to tylko kwestia portfela). Możecie zjeść sushi, pizzę, makaron, dania chińskie czy tajskie. Do koloru, do wyboru!
Ostatnia i najważniejsza rzecz- jeżeli jedzie do Las Vegas latem, nawadniajcie się! Powietrze jest okrutne i zabójcze. W sierpniu temperatury dochodzą do 45 stopni (wszak to sam środek pustyni). Sklepów z napojami jest pełno, poza tym można kupić wodę i soki z elektrolitami, by je uzupełniać. Samo chodzenie po The Strip jest męczące, wliczając w to jeszcze te wszystkie atrakcje, które napotkacie po drodze- osłabienie gwarantowane.
Las Vegas okazało się lesze niż przypuszczałam. To wcale nie jest miasto kiczu. To inteligentnie skonstruowana przestrzeń do spełniania każdej, nawet największej zachcianki. Możesz dobrze zjeść, poimprezować, pójść na koncert swojego ulubionego artysty, zagrać o miliony monet. Poza tym: skoczyć na bungee w hotelu Stratosphere, przejechać się kolejką górską w Nowym Jorku, obejrzeć wybuch wulkanu w Mirage, zobaczyć żywe zwierzęta w Flamingo, wziąć ślub w którejś z kapliczek (chapel-kapliczka), obejrzeć show "śpiewających" fontann w Bellagio, przybić piątkę Elvisovi Presleyowi na ulicy. Czy jest coś jeszcze, o czym marzycie?
Kwiecień, ale prawie już zaraz maj, bo zleci bardzo szybko. Za trzy tygodnie, maturzyści napiszą chyba najważniejszy egzamin w ich życiu. Chyba, bo prawdopodobnie będzie miał duży wpływ na ich dalsze życie. Maturzyści, przed Wami zapewne test, także z języka obcego. Chociaż czasu zostało mało, to wciąż możecie jeszcze coś dla siebie zrobić. Dla tych, którzy zdają język angielski, przygotowałam kilka porad, które może wykorzystacie w nauce (a może i nie). Jesteście gotowi? Off we go!
1.Zbiórka
Zbieracie wszystko to co macie do jednej kupy i grupujecie. Grupujecie na słówka (tematycznie), na gramatykę, na zadania typowo maturalne, ciekawostki, itd. Wybieracie już teraz tylko to, co przyda Wam się najbardziej. Taka selekcja, pokaże Wam czego jeszcze musicie się nauczyć (a raczej co musicie powtórzyć). 2. Podcasty
Słuchanie jest dość ważne, bo możecie z niego uzyskać dużo punktów. Jeżeli wciąż uważacie, że nie rozpoznajecie różnych akcentów, a każdy nawet najmniejszy szelest Was rozproszy, wciąż jeszcze macie szansę na poprawę. Nie mówię tu o filmikach z YouTube, ale o prawdziwych nagraniach egzaminacyjnych. Wejdźcie na stronę CKE i przeglądnijcie arkusze maturalne z poprzednich latach. Zróbcie jedno zadanie na słuchanie dziennie. To naprawdę dużo daje!
3.Powiedzenia
Jeżeli piszecie maturę rozszerzoną, na pewno zmierzycie się z esejem (możecie go wybrać, ale nie musicie, bo jest też, np. list formalny). Żeby każdy esej miał ręce i nogi, musi mieć słownictwo formalne, a także fajne zdania i powiedzenia. Wybierzcie sobie kilka, które nauczycie się na pamięć i które będzie pasowało do każdego rodzaju tematu. Swego czasu, mojej znajomej bardzo spodobało się powiedzenie "travelling broadens your mind", czyli "podróżowanie poszerza Twój umysł". Nie miała na maturze żadnego tematu związanego z wycieczkami, ale zamieniła sobie travelling na coś innego i miała gotowca, który na bank podniósł wartość jej eseju. Można? Można!
4. Mówienie
Zestawy maturalne z mówienia są dość proste. Rozmowa sterowana, obrazek do opisania, porównywanie plakatów plus dodatkowe pytania od komisji. Znowu, pobierzcie sobie stare zestawy do matury ustnej (jest ich trochę w internetach) i zacznijcie mówić do siebie. Wiem, że może to wydać się głupie, ale naprawdę pomaga. Zyskujecie więcej pewności siebie, szukacie w głowie różnych słówek, których nie pamiętacie, powtarzacie te same schematy. Prawie jak Tamagotchi :).
5. Gramatyka
Nie wiem czy powtarzanie wszystkich czasów ma sens (można, a i owszem). Najważniejsze są konstrukcje, parafrazy, połączenia wyrazów (np. podjąć próbę to: do an attempt czy make an attempt? Podpowiem od razu: make an attempt). Wypisujcie to wszystko ręcznie, bo tak najlepiej się to utrwala. No i do znudzenia powtarzajcie.
6. Słownictwo
Słówka to taka część, bez której język nie istnieje. No bo jak? Tematy wokół
których kręci się matura, to praktycznie cały czas to samo: dom, relacje międzyludzkie (w tym cechy
charakteru), praca, kultura, sport, jedzenie, środowisko. Spróbujcie nauczyć się jak najwięcej
słówek z każdego działu. Gwarancja, że zrozumiecie dialogi podczas
słuchania oraz teksty pisane, wzrasta z każdym nowym słóweczkiem.
7. Hold your horses
Czyli po prostu wyluzujcie. Nauczyliście się tyle, ile się nauczyliście i nie nadrobicie materiału z trzech czy czterech lat w miesiąc. Możecie tylko spokojnie powtarzać i...czekać. Będzie dobrze :)
Long time no see! No tak, długo mnie tu nie było, nastała cisza. Cały czas byłam jednak aktywna na Facebooku, więc nie jest tak, że zniknęłam zupełnie. Od niedawna grasuję również na Instagramie (@languagebay). Postanowiłam, iż ten blog będzie mi służył jedynie do dłuższych artykułów, a nie jak wcześniej, również do pokazywania zagadnień językowych czy słownictwa. Nie chciałabym powielać tego samego na wielu platformach. Oczywiście, wszystkie wcześniejsze wpisy zostają, natomiast po codzienny kontent "gramatyczno- słówkowy" zapraszam na media społecznościowe.
Dzisiejszy wpis będzie dotyczył uzyskiwania wiz amerykańskich przez Polaków. Jest to temat trudny, bo wciąż musimy przechodzić przez proces aplikacyjny, jednak nie jest to aż tak uciążliwe, jak się wydaje. Jeżeli nie "pływacie" zbyt dobrze w języku angielskim i obawiacie się, że coś przegapicie, możecie zlecić pomoc przy robieniu wizy specjalnej agencji. Zajmą się oni całym procesem od A do Z, a Wy będziecie musieli tylko pojechać na spotkanie z pracownikiem Konsulatu.
Poniżej przedstawiam Wam informacje krok po kroku:
1. Zdjęcie do wizy, również na płycie
Pierwszą rzeczą, którą musicie wykonać, jeżeli macie ochotę ubiegać się o pozwolenie na wjazd do USA jest specjalne zdjęcie wizowe. Nie ma tutaj żadnej filozofii- idziecie do fotografa, robi Wam zdjęcie, zgrywa także na płytę. Jest to o tyle ważne, iż przy wypełnianiu formularza online, będziecie musieli załadować zdjęcie z płyty. Fotografia, jak fotografia- cudowna nie jest, bardziej przypomina fotkę paszportową, a więc odkryta jest cała twarz, aż do tułowia. Mówi się trudno, jak trzeba to trzeba. 2. Określenie typu wizy
Następnie, powinniście sprawdzić na stronie http://www.ustraveldocs.como jaki typ wizy powinniście się ubiegać. Jeżeli jest to cel turystyczny, jest to wiza B-2. Ta informacja, będzie Wam przydatna w późniejszym procesie aplikacji. 3. Wniosek wizowy DS-160
Jeżeli określiliście już typ wizy, musicie uzupełnić wniosek wizowy DS-160. Jest to specjalny formularz elektroniczny, w którym podajecie wszystkie dane osobowe. Przy dobrej znajomości języka, zajmie Wam on około 45 minut (trzeba sprawdzić wszystko kilka razy). Czytajcie każde pytanie dokładnie i zaznaczajcie tylko prawdziwe informacje. Pytania dotyczą, np. miejsca pracy/szkoły, karalności, możliwości finansowych przyjazdu do USA oraz chorób. Wiem, że w Internecie jest kilka "gotowych" formularzy, gdzie jakaś doba duszyczka uzupełniła każde pytanie krok, po kroku. Przydaje się, gdy nie wiecie którą opcję zaznaczyć (czasami jest kilka odpowiedzi, a każda wydaje się taka sama). Na sam koniec, ładujecie zdjęcie oraz drukujecie potwierdzenie złożenia wniosku. Znajduje się na nim Wasz unikalny numer, który będzie potrzebny przy rozmowie w Ambasadzie. 4. Płatność
Wiza jest płatna. W przypadku tej nieimigracyjnej, jest to kwota 160 dolarów, przeliczając na naszą walutę, wychodzi ponad 600zł (zależy od kursu). Logujecie się na stronie internetowej (link podany na stronie, którą podawałam wcześniej), zakładacie tam swoje konto, podajecie numer wniosku DS-160, a następnie robicie przelew. Jeżeli jest to transfer internetowy (bezpośredni), od razu pojawi Wam się kalendarz, gdzie będziecie mogli umówić się na spotkanie z konsulem. Pamiętajcie, że wszystkie kwoty wpłacone, nie podlegają zwrotowi, nawet jeśli nie dostaniecie wizy.
5. Umawianie się na spotkanie z konsulem
Tak jak pisałam wcześniej, na Waszym unikalnym profilu, pojawia się kalendarz, gdzie wybieracie sobie datę spotkania z konsulem. Czas oczekiwania to około miesiąc. Musicie wiedzieć, że po wizę jedziecie do Ambasady USA albo do Warszawy, albo do Krakowa. Nie ma innej możliwości.
6. Ambasada/Konsulat Stanów Zjednoczonych
Gdy już cała papierkowa robota zostanie wykonana, pozostaje Wam tylko podróż do Warszawy lub Krakowa (chyba, że stamtąd jesteście). Przyjeżdżacie na spotkanie wcześniej, zdajecie telefon komórkowy, a następnie wchodzicie na salę, gdzie odbywają się rozmowy z konsulami. Mogą one przebiegać w języku angielskim, chociaż nie zawsze tak jest. Musicie być jednak na to przygotowani. Cała rozmowa nie trwa długo, a pytania, które mogą się pojawić, to te dotyczące Waszego wyjazdu (czyli w jaki rejon Stanów chcecie się wybrać), po co tam jedziecie, jak długo macie zamiar zostać oraz jakie państwa odwiedziliście wcześniej. Mogą się pojawić także inne pytania, w zależności od Waszej sytuacji życiowej. Wszystko przebiega sprawnie i jeżeli konsul nie widzi przeciwwskazań, otrzymujecie kartkę z informacjami dotyczącymi wizy, a Wasz paszport zostaje zabrany, by można było wkleić tam wizę. Paszport przyjeżdża do Waszego miasta po około tygodniu i jest dostarczany przez kuriera. Możecie go odebrać również w siedzibie kurierskiej.
Jak widzicie, sam proces aplikowania o nieimigracyjną wizę do Stanów Zjednoczonych nie jest trudny. Potrzebna jest znajomość języka angielskiego, trochę gotówki i cierpliwość przy rozpatrywaniu Waszej prośby. Musicie pamiętać również, iż to, że dostajecie wizę w Polsce, nie oznacza, że wjedziecie do Stanów na 100%. Przylatując do USA, przechodzicie jeszcze jedną kontrolę, gdzie pracownicy lotniska sprawdzają Was jeszcze raz i wtedy dają pozwolenie na przejście dalej.
Patrząc na tytuł możliwe, że zupełnie nie macie pojęcia czym są akronimy (ang. acronyms).
AKRONIM, to skrót utworzony od oryginalnego słowa. Wraz z nadejściem wiadomości tekstowych, zalała nas fala "skrótowców", które z jednej strony ułatwiają i przyśpieszają komunikację, a z drugiej powodują, że zapominamy jak pisze się niektóre wyrazy.
Przygotowałam dla Was listę najważniejszych i chyba najczęściej używanych akronimów, które pojawiają się w angielskich smsach i wiadomościach. Ile z nich znacie? Ile używacie?
1. OMG- Oh my God! (O mój Boże!) 2. WTF- What the fuck? (Co jest kurKa?) 3. IDK- I don't know (Nie wiem) 4. LOL- Laughing out loud (śmianie się na głos) 5. IMHO- In my humble opinion (Moim skromnym zdaniem) 6. CU/CYA- See you ( Do zobaczenia) 7. ASAP- As soon as possible (Tak szybko jak to możliwe) 8. BTW - By the way (A tak w ogóle...) 9. FYI- For your information (Dla twojej wiadomości) 10. IC- I see (Aha/Rozumiem...) 11. TGIF- Thank God, it's Friday (Całe szczęście już piątek) 12. BRB - Be right back (Zaraz wracam) 13. FAQ - Frequently Asked Questions (Często zadawane pytania) 14. THX- Thanks (Dzięki) 15. DIY- Do it yourself (Zrób to sam)
Źródło zdjęć: www.pixabay.com
P.S. W Szkocji widziałam na śmietniku świetny akronim, pt. "Tesco BXT", czyli Tesco Brexit :)
Wczoraj na fanpagu na Facebooku zadałam Wam pytanie, które brzmiało mniej więcej: "Czy lubicie uczyć się języków przez Internet (skoro mnie obserwujecie, to chyba tak). Jakie platformy do nauki polecacie i jakie macie z nimi doświadczenia?".
To pytanie nie pojawiło się przypadkowo. Otóż, przygotowałam dla Was recenzję platformy do nauki języków obcych Multikurs.pl, a dokładnie kursu "Profesor Henry dla średnio-zaawansowanych".
Nie wiem czy wiecie, ale do uczenia się przez Internet podchodzę sceptycznie. Bo co to za powtórki bez wypisania słówek na kartkę papieru? Co to za nauka poprzez klikanie!?
Recenzję platformy Multikurs robiłam już w zeszłym roku: http://language-bay.blogspot.com/2017/03/recenzja-platformy-multikurspl-konkurs.htmli była to opinia pozytywna, dlatego pomyślałam, że w tym roku opiszę inny kurs, bo tamten spisał się nieźle (przy okazji dostanę coś dla Was!).
To co podoba mi się w Multikursie, to podział na działy tematyczne. W Profesorze Henrym dla średnio zaawansowanych, mamyaż 18 działów z różnych dziedzin. Przykładowo- rozdział 1, który nazywa się zabawnie "Rozgość się", jest podzielony na 16 lekcji, a każda z nich omawia zagadnienia takie jak: wynajem mieszkania, wyposażenie domów, materiały, oferty mieszkaniowe, itd. Co najważniejsze mamy w tym rozdziale również zagadnienia gramatyczne (całkiem nieźle przedstawione), z dużą ilością zadań. Nic tylko ćwiczyć. Wydaje mi się, że kurs ten będzie bardzo dobrze spisywał się w przypadku maturzystów (bardziej dla poziomu podstawowego, ale również jako powtórka dla rozszerzonych). Wiem, że nie zawsze chce Wam się czytać słówka i robić zadania, a tak możecie odpalić sobie kurs przed spaniem na Waszym ajfonie :) i już nie będziecie mieć wyrzutów sumienia, że nie zrobiliście powtórki do egzaminu dojrzałości. Profesor Henry spisze się w przypadku tych, którzy chcą odświeżyć swoją podstawową znajomość języka, a być może wejść także na wyższy level ze swoim angielskim. Multikurs przygotował również coś dla osób, które uwielbiają rywalizację. Zbieracie punkty za swoje dobrze wykonywane zadania i możecie porównywać się z innymi użytkownikami serwisu! Zawsze to jakaś motywacja! A dla zapominalskich, codzienny raport z postępów w nauce. To jak, przekonaliście się?
A teraz kolejne pytanie! Lubicie prezenty? Na pewno... Przygotowałam dla Was konkurs, w którym do wygrania są dwa dostępy do kurs Profesor Henry dla średnio-zaawansowanych:
- dostęp do kursu na 6 miesięcy dla pierwszej wygranej osoby
- dostęp do kursu na 3 miesiące dla drugiego miejsca
Co trzeba zrobić?
Wystarczy, że rozwiążecie zagadkę i odgadniecie jako hasło kryje się pod tą łamigłówką.
Odpowiedzi przesyłajcie na cecilias.nook@gmail.com
Pierwsze dwie osoby, które prześlą do mnie odpowiedź, otrzymają powyższe dostępy do kursu!
Podpowiedź: jest to angielskie powiedzenie, a tematyka to rodzina.
L_ K E F _ _ _ _ R L _ _ E S_N
REGULAMIN KONKURSU:
1. Organizatorem konkursu jest Language Bay, a fundatorem nagród www.multikurs.pl
2. Nagrodą w konkursie dla 1 miejsca jest dostęp do kursu Profesor Henry dla średnio-zaawansowanych na 6 miesięcy, dla drugiego miejsca- dostęp do kursu na 3 miesiące
3. Konkurs trwa od 7.12 do 10.12.2012 do godziny 20:00
4. Zadanie konkursowe: Rozwiązanie łamigłówki: L_ K E F _ _ _ _ R L _ _ E S_N
5. Wyniki konkursu zostaną ogłoszone na blogu www.language-bay.blogspot.com 10 grudnia i na facebookowej stronie Language Bay.
6. Biorąc udział w konkursie, Uczestnik wyraża zgodę na opublikowanie
treści swojego zadania na stronie facebookowej Language Bay, a także
przetwarzanie danych osobowych w celu kontaktu i wysyłki nagrody.
Nadszedł 1 grudnia, a więc my-blogerzy kulturowo-językowi, wznawiamy coroczną akcję, czyli "Blogowanie pod Jemiołą". Pamiętajcie, że na naszym wirtualnym kalendarzu adwentowym, codziennie odkrywamy jedno okienko, czyli codziennie ktoś z nas publikuje jeden wpis świąteczny!
W zeszłym roku, skusiłam się na opisanie Świąt Bożego Narodzenia w książce "Harry Potter". Mogliście znaleźć tam cytaty oraz cenne informacje na temat uroczystości w Hogwarcie: http://language-bay.blogspot.com/2016/12/blogowanie-pod-jemioa-2016-happy.html
W tym roku postanowiłam zejść na ziemię i przygotowałam 24 świąteczne fakty, o których nie mieliście pojęcia. Zaczynamy! 1. HOUSEBLINGERS, to ludzie, którzy ekstremalnie dekorują swoje domy na święta. Umieszczają światełka, bombki, łańcuchy wewnątrz i na zewnątrz miejsca zamieszkania. Ma być obrzydliwie świecąco!
2. ŚWIĘTA W AUSTRALII- Święta Bożego Narodzenia w Australii, wyglądają zdecydowanie inaczej niż
chociażby w Wielkiej Brytanii. Przede wszystkim, dzieci w szkołach
zaczynają wtedy swoje wakacje! Jest tam wtedy bardzo gorąco, więc wiele
osób wyleguje się na plażach. W Wigilię, Australijczycy udają się na
mszę świętą, a dzieci tradycyjnie czekają na Świętego Mikołaja. 25
grudnia wiele rodzin spędza na plaży, jedząc pieczonego indyka przy
dźwiękach kolęd. 26 grudnia Australijczycy zostawiają małe prezenty dla
listonoszy, sprzedawców i innych osób, którym chcą podziękować.
Najbardziej znaną uroczystością podczas świąt jest "Carols by Candlelight",
kiedy to ludzie gromadzą się nocą na dworze, by w blasku gwiazd
uczestniczyć w koncertach. Największy odbywa się co roku w Melbourne:
3. SILENT NIGHT- "Chicha noc", to najpopularniejsza kolęda na świecie, która
została przetłumaczona na setki języków. Po raz pierwszy zaśpiewana w
austriackiej miejscowości Oberndorf bei Salzburg w 1818 roku. Na
początku stworzona jako wiersz, przez Josepha Mohra. Po dwóch latach
(właśnie w 1818 roku) doczekała się melodii. Najbardziej znana jej
wersja, to oczywiście ta angielska czyli "Silent night".
4. MERRY CHRISTMAS FROM THE ROYAL FAMILY- Co roku, Królowa Elżbieta wygłasza świąteczne przemówienie do narodu.
Emitowane jest 25 grudnia o godzinie 15:00 przez telewizję oraz radio.
5. LETTERS TO FATHER CHRISTMAS- Dzieci, które piszą list do Świętego Mikołaja, nie wysyłają go wcale pocztą, ale zamiast tego, wrzucają do kominka! W ten sposób, ląduję od razu na Biegunie Północnym.
6. MISTLETOE- czyli jemioła to bardzo ważny element dekoracji
bożonarodzeniowych. Wiesza się ją pod sufitem, a następnie w Wigilię
zakochana para powinna stanąć pod nią i pocałować się. Ma to przynieść miłość i spokój na lata.
Washington Irving- amerykański pisarz, w swojej książce Old Christmas From the Sketch Book of Washington Irving, tak pisał o zwyczaju całowania się pod jemiołą:
"The mistletoe is still hung up in farm-houses and kitchens at
Christmas; and the young men have the privilege of kissing the girls
under it, plucking each time a berry from the bush. When the berries are
all plucked, the privilege ceases." (Jemiołę wiesza się w kuchni podczas Świąt Bożego Narodzenia. Młodzi
chłopcy mogą pocałować dziewczyny pod jemiołą, zrywając za każdym razem
jeden owoc z pęczka. Kiedy wszystkie owoce zostaną zerwane, chłopcy
muszą przestać całować panny).
W 2011 roku Justin Bieber wydał album świąteczny, pt. "Mistletoe", a jedną z piosenek na płycie (promująca ją), była właśnie "Mistletoe" :).
7. REINDEER, czyli renifer. W języku angielskim słowo "renifer" jest wyjątkiem i tak jak 1 renifer to 1 reindeer, tak samo będzie z liczbą mnogą, a więc: 11 reindeer.Imiona Mikołajowych reniferów po angielsku: Dasher, Dancer, Prancer, Vixen, Comet, Cupid, Donner, Blitzen, Rudolph. Najsłynniejszym z całej jedenastki jest Rudolf- czerwononosy renifer, czyli Rudolph the red-nosed reindeer. W Ameryce obowiązuje jeszcze jedna nazwa na renifery (te dziko żyjące), a dokładnie Caribou. Renifery są w stanie zobaczyć ultrafioletowe światło, a na głowie mają poroże (antlers).
8. CHRISTMAS DAYS. 24 grudnia, nazywany jest w Wielkiej Brytanii Christmas Eve.
To ostatni dzień na przygotowanie potraw świątecznych, robienie
zakupów, sprzątanie. Dzieci wywieszają świąteczną skarpetę na prezenty (stocking), która jutro zapełni się podarkami. Ludzie wybierają się wieczorem na msze (mass) oraz śpiewają koledy (carols). Wiele osób spędza ten dzień z przyjaciółmi w och domach czy też restauracjach.25 grudniarozpoczyna się Christmas Day,
czyli pierwszy dzień świąt. Dzieciaczki zaglądają w skarpety, co
przyniósł Święty Mikołaj. Istotnym punktem tego dnia jest obiad, podczas
którego serwuje się wykwintne dania, a w szczególności pieczonego
indyka. Co roku, o godzinie 15:00 Królowa udziela przemówienia do
narodu. Emitowane jest ono w telewizji.26 grudnia mamy ostatni dzień świąt, a dokładnie Boxing Day.
To dzień na odwiedzanie rodzin oraz...zakupy. Wtedy zaczyna się szał
poświątecznych przecen. Ludzie koczują przed sklepami już w nocy, żeby
dostać najtańsze i najlepsze towary.
9. COCA-COLA CHRISTMAS TRUCK- Bardzo oczekiwana ciężarówka Coca-Coli, która jeździ po wielu miastach, np. Wielkiej Brytanii: http://www.coca-cola.co.uk/stories/history/advertising/keep-on-trucking/#,
ale także i Polski. Trasa rozpoczyna się już 20 listopada. Można
zrobić sobie zdjęcie z ciężarówką, obejrzeć jej wystrój i spędzić czas
przy puszce Coli (can of coke).
10. FAIRYTALE OF NEW YORK, to najpopularniejsza piosenka świąteczna na Wyspach, roku 2017. Dzieje się tak, ponieważ odzwierciedla to, jak naprawdę wyglądają Święta Bożego Narodzenia w Wielkiej Brytanii. Piosenka o piciu, jedzeniu i przeklinaniu to hit roku 1987, wykonywana przez The Pogues&Kirsty MacColl.
11. CHRISTMAS TREE AT WINDSOR CASTLE. Choinka Królowej w zamku Windsor jest już gotowa i mierzy ponad 6 metrów! Dekoracje na niej mają kolor złoty.
12. CHRISTMAS CRACKER- to rolka przypominająca duży cukierek. Zawinięta w ozdobny papier, w
środku zawiera jakiś prezent, papierową koronę oraz żarcik. Joke musi
być
oczywiście "suchy", jak na brytyjskie kawały przystało! Dwie osoby
ciągną zawiniątko za dwa końce, a ten otwiera się z trzaskiem. Christmas
cracker to obowiązkowy element obiadu bożonarodzeniowego!
13. VLOGMAS, to popularny film wideo, nagrywany codziennie od 1 do 24 grudnia. Słynni youtuberzy nakręcają swoje życie, to jak się przygotowują do Świąt oraz jakie prezenty dostają. Jedną z pionierek brytyjskich jeśli chodzi o vlogmasy, jest angielka Zoella:
14. HOW THE GRINCH STOLE CHRISTMAS- Jednym z ważniejszych filmów świątecznych jest Grinch- Świąt nie będzie, po angielsku How the Grinch Stole Christmas. Opowiada
o wstrętnym potworze, który chce zniszczyć Święta Bożego Narodzenia.
Dla Was, historia Grincha w skróconej wersji, jako filmik na Youtubie.
Najlepszą rzeczą są napisy, więc na bieżąco możecie kontrolować słówka.
15. THREE KINGS- Trzej Królowie (Three Kings lub Three Wise Men), czyli Kacper Melchior i Baltazar: Melchior,Caspar, Balthazar nieśli Jezuskowi złoto (gold), kadzidło (frankincense) oraz mirrę (myrrh). Były to bardzo drogie (expensive) i znaczące (significant) prezenty (gifts). Złoto symbolizuje (symbolises) miłość, kadzidło oddanie (devotion), a mirra chęć służenia Jezusowi (willingness to serve Jesus Christ).
16. CHRISTMAS PANTOMIME- to przedstawienie, które jest wystawiane z
okazji Świąt Bożego Narodzenia oraz Nowego Roku. Największą
popularnością cieszy się w Anglii, skąd też ten rodzaj sztuki się
wywodzi. Różni się tym od "naszych" jasełek, że scenki, które są
pokazywane, często nie traktują o Józefie, Maryi oraz religijnych
aspektach. Mogą to być zwykłe sztuki, jak na przykład "Królewna
Śnieżka". Niejednokrotnie teatrzyki te w swojej obsadzie mają klaunów,
szczudlarzy i inne dziwne charaktery, a wszystko to przy akompaniamencie muzyki.
17. CHRISTMAS- Ciekawymi słówkami na Święta Bożego Narodzenia po angielsku są: "Yule" oraz "Crimbo". Słyszeliście kiedyś?
18. SANTA CLAUS IS COMING TO TOWN- Mikołajki, to dzień, kiedy Święty Mikołaj przynosi nam drobne prezenty (
w końcu to jego imieniny!). W języku angielskim, mamy kilka nazw na
przyjemnego brodacza w czerwonym ubraniu. Tradycyjnie może to być Santa Claus, ale także Saint Nick, w skrócie Santa, Saint Nicholas, Santy, Father Christmas czy też Kris Kringle. Mikołaj ubrany jest w czerwony kostium (red costume), a na nosie ma okrągłe okularki (glasses albo spectacles). Ciągnie za sobą wielki worek z prezentami (a bag with gifts), a jego pomocnikami są reniferki (reindeer). Najbardziej popularnym jest Rudolph- czerwononosy renifer (Rudolph the red nosed reindeer). Mikołaj mieszka na biegunie północnym (North Pole). Ma gruby brzuszek (belly) i białą brodę (white-bearded man), a jego pojazd to sanie (sleigh). Frank Sinatra śpiewał piosenkę, pt. Santa Claus is coming to town (Mikołaj zbliża się do miasta).
19. BRANDY and MINCE PIE- W Anglii nie zostawia się Mikołajowi ciasteczek z mlekiem, ponieważ jest już dorosły. Zamiast tego dostaje brandy i mince pie, czyli słodkie ciasteczka bożonarodzeniowe, w środku wypełnione owocami i bakaliami. 20. CHRISTMAS PUDDING, to tradycyjne angielskie danie bożonarodzeniowe. Jest to rodzaj ciasta, który zawiera w sobie suszone owoce i łój. Gdy serwuje się go na stół, podaje się go z alkoholem, a następnie podpala.
21. MICHAEL BUBLE NA ŚWIĘTA. Jeżeli macie ochotę posłuchać świątecznych piosenek po angielsku, a
macie dość zwykłego "Jingle Bells"- koniecznie musicie przesłuchać
świąteczne płyty Michaela Buble.
22. PIGS IN BLANKETS, czyli świnki w kocyku, to tradycyjne danie bożonarodzeniowe na brytyjskich stołach. Są to małe parówki, w pieczonej bułeczce.
23. TWENTY CHRISTMAS SONGS. Nie wiecie jaką playlistę skomponować na Święta? Oto najsłynniejsze angielskojęzyczne, świąteczne piosenki: Chris Rea "Driving home for Christmas", Perry Como "Magic moments", Dean Martin "Walking in a Winter Wonderland", Bing Crosby "Deck the halls", Brenda Lee "Rocking around the Christmas Tree", Dean Martin "Rudolph the red nosed reindeer", Bobby Helms "Jingle Bell Rock", Cliff Richard "Mistletoe and Wine", Frank Sinatra "I am dreaming of a white Christmas", Frank Sinatra "Santa Claus is coming to town", Frank Sinatra "Let it snow", Shakin Stevens "Snow is falling", Harry Belafonte "We wish you a Merry Christmas", Elvis Presley "Lonely this Christmas", Melanie Thorton "Wonderful Dream", John Lennon "Happy Xmas (War is over)", Perry Como "Jingle Bells", "Silent night", Mariah Carey "All I want for Christmas is you", WHAM "Last Christmas". 24. CHRISTMAS VOCABULARY. Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym w 24 "fakcie", nie dała Wam trochę słownictwa. Oto kilka słówek, związanych ze słowem "Boże Narodzenie". Zobaczcie, ile tego jest!
CHRISTMAS BONUS- premia świąteczna dla pracowników
CHRISTMAS CAKE- ciasto z bakaliami
CHRISTMAS COOKIE- pierniczek
CHRISTMAS ISLAND- Wyspa Bożego Narodzenia
CHRISTMAS TREE- choinka
CHRISTMAS LOAF- strucla
CHRISTMAS BAUBLES- bombki
CHRISTMAS EVE SERVICE- pasterka
CHRISTMASSY- świąteczny/bożonarodzeniowy
UWAGA!!!!
Specjalnie z okazji kolejnego Blogowania pod Jemiołą, przygotowaliśmy dla Was fantastyczny konkurs! Jeżeli chcecie wziąć w nim udział, zapraszam na stronę blogów kulturowo- językowych.
Dla wszystkich maniaków języków obcych, do wygrania cenne nagrody. Łapcie link i sprawdzajcie szczegóły:
21.11.2017, a więc równo za miesiąc i 3 dni obchodzić
będziemy kolejne Święta Bożego Narodzenia. Jest to czas magiczny, a cały
grudzień upływa nam na czekaniu na te wspaniałe chwile. My, blogerzy językowi i
kulturowi, jak co roku postanowiliśmy zorganizować akcję „Blogowanie pod
jemiołą”. Codziennie, od 1 do 24 grudnia, będziecie mogli kliknąć w adwentowe
okienko wirtualnego kalendarza i odkryć wpis świąteczny, związany z różnymi
krajami na całym świecie! Dowiecie się, na przykład, jak wyglądają świąteczne potrawy
we Francji, Wielkiej Brytanii czy Niemczech, a także zatopicie w historiach i
opowiadaniach wigilijnych, o których nie mieliście pojęcia!
Oczywiście, nasza akcja nie miałaby sensu, gdybyśmy nie
mieli dla Was prezentu świątecznego! Zorganizujemy świetny konkurs z nagrodami.
Wypatrujcie go pilnie, a ja już teraz zapraszam Was 1 grudnia, na
pierwszy
wpis, który będzie przygotowany…przeze mnie. Na razie nie zdradzam
tematu, wszystkiego dowiecie się pierwszego dnia grudnia! Patronem
akcji, jest platforma do nauki MULTIKURS (www.multikurs.pl).
No i nadeszła jesień (Autumn- wersja brytyjska, Fall- wersja amerykańska). Z czym Wam się kojarzy? Przedstawiam Wam siedem jesiennych faktów:
1. Zaczyna się od tego, że na ziemię spadają liście (leaf- 1 liść, leaves- liście. Zwracajcie uwagę na pisownię!) oraz zmieniają one swoje kolory (change colours).
2. Z drzew spadają kasztany (chestnuts/horse chestnuts). Zagrać też możemy w grę zwaną "conkers" (gra polega na tym, że zbijamy zawieszonego na sznurku kasztana przeciwnika swoim kasztanem). Jeżeli chcemy powiedzieć, że ktoś opowiedział suchy kawał/żart, również użyjemy słowa chestnut (It was a real chestnut!- To był prawdziwy suchar!).
3. Dynia, dynia, dynia (pumpkin, pumpkin, pumpkin). Robimy z niej różne potrawy (pumpkin soup- zupa dyniowa), wycinamy różne rzeczy z dyni (carve pumpkins), prażymy ziarna dyni (roast pumpkin seeds), pieczemy chleb dyniowy (bake pumpkin bread), pijemy Pumpkin Spice Latte w Starbucksie (bardzo słodka kawa z dodatkiem syropu dyniowego- pyszna!).
4. Ubieramy komfortowe ubrania (cosy clothes).
5. Skaczemy po kałużach (jump in puddles).
6. Jemy dużo jabłek (eat apples).
7. 31 października świętujemy Halloween. Ludzie przebierają się (dress up) za różne straszne stworzenia (spooky creatures) i zbierają słodkości po domach, a w razie nie uzyskania ich, robią mieszkańcom mały psikus (go trick-or-treating). Mówi się, że przeciętne, amerykańskie gospodarstwo domowe wyda około 40 dolarów na kupno Halloweenowych słodyczy!
Osoby, które śledzą stronę "Blogi językowo-kulturowe,na pewno zauważyli, że już od miesiąca trwa akcja, pt. "III Miesiąc Języków", a z tej okazji przez cały wrzesień były publikowane teksty blogerów językowo-kulturowych, które miały opisywać różnice pomiędzy językiem polskim, a danymi językami. Mój wpis, ma zaszczyt być jako ostatni (kto zjada ostatki, ten piękny i gładki), więc spróbuję Wam opisać czym różni się język angielski od języka polskiego i udowodnić, że to dwa różne twory.
OFF WE GO!
1. Grammar
Zakałą większości uczących się angielskiego jest gramatyka (ja ją bardzo lubię!). Czasy, odmiany, struktury. Gramatyka angielska NIE jest podobna do gramatyki polskiej. My mamy przecież wspaniałe przypadki. Co innego w języku angielskim, kiedy to uczymy się tylko 16 czasów (ta liczba krąży w mitach i legendach n/t angielskiego, choć nie do końca jest to prawdą). Zdecydowanie, język polski jest trudniejszy i jeżeli ktoś nie kapuje odmian, wtedy "leży i kwiczy" (ileż to razy uśmiechaliśmy się, gdy obcokrajowiec mówił, np. "dodałem do zupy dużo warzywa"). W angielskim., budujemy gramatykę na czasach przeszłym, teraźniejszym i przyszłym i nie musimy myśleć czy wyraz w 3 osobie będzie miał końcówkę"a", czy "e".
2. Vocabulary
Of course, mamy wiele słówek, które brzmią tak samo, albo identycznie (teatr-theatre, muzeum-museum, bank-bank, itd.), ale mamy też wiele "zdrajców", które wyglądają podobnie, ale mają inne znaczenie. Nazywają się dumnie w języku angielskim false friends. Wiedzieliście, że "cistern" to spłuczka, a nie cysterna, a "sympathetic" to współczujący, a nie sympatyczny? No właśnie. Musicie być bardzo dociekliwi w tej kwestii, bo możecie się nieźle zdziwić.
3. Listening
Język polski, to zlepek "szszszszszszs", "czczczczcz", itd. Osoba z zewnątrz, słuchająca naszego języka po raz pierwszy, może być lekko skonfundowana. Angielski jest dość melodyczny i szybko przyswajalny. Wiele osób mówi, że uwielbia go słuchać, bo jest prosty w odbiorze (no ok, francuski jest jeszcze przyjemniejszy).
4. Writing
Czy znacie ból przecinków? Oj, znacie na pewno. To jeden z najważniejszych elementów interpunkcji. W języku polskim, pojawiają się praktycznie co wyraz, Język angielski jest o tyle prostszy, że tam przecinki prawie w ogóle nie istnieją. Prawie, bo oczywiście są, ale nie w takiej ilości, jak u nas. To, że robimy przerwę w czytaniu tekstu, nie oznacza automatycznie, że musimy wstawić przecinek (I love it!).
5. English English everywhere
Angielski jest wszędzie. W piosenkach, reklamach, filmach, książkach, w miejscach publicznych, itd. No cóż, jakże łatwo jest przyswajać słówka, które co chwilę pojawiają nam się przed oczami. Gdzie znajdziecie polski? No chyba tylko w Polsce i ewentualnie w dzielnicy polskiej w Londynie i Chicago (OK, teraz praktycznie w każdym europejskim mieście mamy polskie sklepy, ale też bez przesady. Przecież, nie wyskakują nam one z lodówek! ).
Źródło zdjęcia: www.makeameme.org
Jakie wnioski? Angielskie nie jest podobny do polskiego. Język polski
trudna mowa. Nie mówię, że English jest prosty, ale na pewno nauczenie
go przynosi o wiele mniej "kłopotów" niż nauczenie polskiego, dlatego chapeau bas,dla wszystkich nie rodzimych użytkowników języka polskiego!
Na pewno wszyscy znacie czas Present Perfect- chociażby ze słyszenia. To ten, którego nie ma w języku polskim, ale jest w angielskim i do tego jest często używany. Spróbuję przybliżyć Wam specyfikę tego czasu.
Zacznijmy od tego, że Present Perfect to czas łączący w pewien sposób przeszłość z teraźniejszością. Pewnie teraz myślicie: WHAT THE HECK, czyli co jest grane? Jeżeli:
- mówicie o czynności, która rozpoczęła się w przeszłości, ale nadal trwa (I have lived here since 20 years- Mieszkam tu od 20 lat)
- mówicie o czynności, która dopiero co się zakończyła, tzw. gorące newsy (The plane has crashed- Samolot się rozbił)
- mówicie o czynnościach, które nie mają określonego czasu, kiedy się zdarzyły, np. opisując generalnie nasze doświadczenia (I have eaten snails- Jadłam ślimaki).
...zastosujecie wtedy czas Present Perfect.
UŻYCIE:
Zdania twierdzące: podmiot + have/has + 3 forma czasownika nieregularnego Zdania przeczące: podmiot + haven't/hasn't + 3 forma czasownika nieregularnego Zdania pytające: have/has + osoba + 3 forma czasownika nieregularnego
Warto zapamiętać charakterystyczne słowa używane dla czasu Present Perfect. Podzielę je na 3 grupy: NEVER- nigdy (I have never eaten snails- Nigdy nie jadłam ślimaków)
EVER- kiedykolwiek (do pytań i przeczeń) (Have you ever seen a ghost?- Czy widziałaś kiedykolwiek ducha?)
YET- jeszcze nie/już (do pytań i przeczeń, zawsze na końcu zdania)- Have you done your homework yet? (Czy zrobiłeś już swoje zadanie domowe?) I haven't eaten my dinner yet (Jeszcze nie zjadłem obiadu). ALREADY- już (We have already repaired our car- Już naprawiliśmy nasz samochód) JUST- właśnie ( We have just finished doing our homework- Właśnie skończyliśmy robienie zadania domowego)
FOR- od (podajemy jakiś okres czasu, np. konkretną liczbę lat)- We have lived here for 2 years (Mieszkamy tu od 2 lat) SINCE- od (podajemy określony moment z przeszłości)- We have lived here since 2015 (Mieszkamy tu od 2015).
Aby zacząć stosować czas Present Perfect, najlepiej nauczyć się go w zdaniach z charakterystycznymi słówkami, które podałam powyżej. Pozwoli to Wam chociaż po części zrozumieć, jak Perfect funkcjonuje w żywym języku.
Edynburg, czyli stolica Szkocji to miejsce z ogromną historią. Znajdziemy tu ciekawe budynki, pomniki, zamki. To też miejsce, które poniekąd stało się inspiracją do napisania książek "Harry Potter". Zobaczcie, które lokalizacje stały się ważną częścią w procesie tworzenia sagi. Wycieczka do Edynburga, bez "Harry Potter locations", to nie wycieczka!
1. The Elephant House Café
Ta kawiarenka, to miejsce, gdzie powstały pierwsze strony przygód o małym czarodzieju. J.K. Rowling, zasiadała przy oknie, zamawiała kawę i ciasto i rozkoszowała się widokiem Edynburga, podczas gdy w jej notatniku powstawały kolejne przygody Harry'ego. Dzisiaj The Elephant House, to nic innego jak wielka atrakcja turystyczna. Mówiąc szczerze, trzeba czekać w gigantycznej kolejce, żeby znaleźć stolik, a zrobienie zdjęcia przy głównym napisie, graniczy z cudem, bo ciągle ktoś przemieszcza się, jak nie w prawo, to w lewo. Czy warto zobaczyć tę atrakcję? Warto odwiedzić samo miejsce, niekoniecznie zamawiając coś w środku.
2. "Diagon Alley", czyli Ulica Pokątna Victoria Street (bo taka jest główna nazwa tej ulicy), to kręta dróżka, otoczona kolorowymi sklepami i historycznymi, wysokimi budynkami. Mówi się, że stała się inspiracją do stworzenia ulicy Pokątnej, czyli miejsca, gdzie czarodzieje, na przykład robili zakupy szkolne. Na samej Diagon Alley znajdziecie sklep z pamiątkami Harry'ego Pottera, restaurację serwującą szarpaną wołowinę w bułce, czyli "pulled pork", sklep z asortymentem do robienia żartów (prawie taki sam, jaki mieli George i Fred Weasley), a nawet kilka pubów. Uliczka robi wrażenie, jest kolorowa i bardzo inspirująca. Mimo, iż bardzo komercyjne, to jedno z najciekawszych miejsc w Edynburgu.
3. Greyfriar's Kirkyard Dosłownie za rogiem kawiarenki The Elephant House, znajduje się...cmentarz. To właśnie z grobów z tego miejsca, Rowling czerpała inspiracje do nazywania swoich bohaterów. Oczywiście w większości imiona zostały zmienione, a pozostały jedynie nazwiska. Rowling nie mogła pozwolić sobie na "skopiowanie" całych imion i nazwisk, bo mogłaby być posądzona o kradzież danych osobowych. Najczęściej odwiedzanym grobem jest ten, który wziął swoją nazwę dla Toma Riddla (czyli sami-wiecie-kogo). Długo nie mogłam go znaleźć, dlatego poprosiłam o pomoc pracownika cmentarza, który szybko wskazał mi drogę do celu, a także oprowadził po reszcie nagrobków, opowiadając przy tym nie tylko o samym cmentarzu, ale również o innych atrakcjach Edynburga. Kojarzycie ze zdjęć wszystkie nazwiska?
4. Edinburgh Castle Edinburgh Castle to największa atrakcja Edynburga. Mówi się, że zamek ten był inspiracją do stworzenia szkoły magii, czyli Hogwartu. Nie zostało to jednak potwierdzone. Potwierdzoną informacją jednak jest ta, iż sam zamek robi ogromne wrażenie. Must have podczas wizyty w Edynburgu.
5. Balmoral Hotel Balmoral, to 5-gwiazdkowy hotel w samym centrum Edynburga. W pokoju 552 J.K. Rowling ukończyła ostatnią część serii. Wewnątrz pokoju znajduje się posąg boga Hermesa, na którego popiersiu tak podpisała się Rowling: "JK Rowling finished writing Harry Potter and the Deathly Hallows in this room (552) on 11th Jan 2007”. ("J.K. Rownling ukończyła pisanie powieści Harry Potter i Insygnia Śmierci w tym pokoju (552), 11 stycznia 2007").
6. Spoon Jeszcze jednym ważnym miejscem na mapie jest kawiarnia Spoon. Autorka powieści o Harrym Potterze i tutaj pisała niektóre rozdziały swojej książki. Mówi się, że Rowling przychodziła właśnie tam, bo zamawiana kawa była tańsza niż ogrzewanie jej apartamentu. Gdyby wiedziała wtedy, jaki fejm przyniesie jej Harry Potter...
Fani Harrego Pottera! Już wiecie, gdzie spędzacie kolejne wakacje, prawda?